Po rozpakowaniu rzeczy wyszłam z Lukiem na dwór. Poszliśmy w miejsce, które odkryliśmy....przypadkiem? Rok temu wygłupiając się z Lukiem wepchnęłam go w krzaki i zauważyliśmy że za nimi jest takie jakby przejście. Przeszliśmy przez nie i kawałek przez lasek i zobaczyliśmy taką rzeczkę i bardzo stary domek na drzewie. Odnowiliśmy go, daliśmy tam nawet swoje rzeczy, zamek żebyśmy tylko my mogli tam wejść i okna żeby nikt nie przeszedł przez pustkę nasz domek wyglądał tak :
Luke wyciągnął swój kluczyk i weszliśmy do środka.
- Boże, ale tu dawno nie byłam. Co to ?- Spytałam wchodząc wyżej. Zobaczyłam pięknie nakryty stół, dwa krzesła i pełno świeczek, jeszcze nie zapalonych.
- Ta dam! - Krzyknął Luke'ie. - Dla najlepszej przyjaciółki pod słońcem.- Powiedział. Zrobiło mi się przykro, ponieważ myślałam że chodzi mu o coś więcej, ale nie dałam po sobie tego poznać. Przytuliłam go mocno.
- Nocujemy dziś tu ?- Spytałam, spaliśmy już tu kilka razy i o tym miejscu wiemy tylko my.
- Jasne. - Cmoknął mnie w policzek.- To chodź zakomunikujemy to rodzicom żeby spin nie było.
- Oki.- Zamknęliśmy domek i poszliśmy powiedzieć rodzicom że idziemy spać ,,pod namiot,, zgodzili się bez większego zainteresowania, a rodzice Luke ? Też , nie ukrywam iż bardzo mnie lubią. Wróciliśmy do domku odłożyliśmy na bok namiot, koc, poduszki i dwa śpiwory. Poszliśmy na górę i zjedliśmy...pizzę ? Kreatywnie haha. Cały Luke.
- Co robimy ? - Spytał Luke'ie
- Nie wiem. - Zaczęłam się śmiać i pchnęłam chłopaka na materac. Zaczęliśmy się wygłupiać i bić poduszkami w skutek czego jedna pękła. Usiadłam na jego umięśnionym brzuchu i zaczęłam go łaskotać. Po chwili on przewrócił się na mnie i zaczął się śmiać.
- Zejdź ze mnie grubasie. - Śmiałam się z niego.
- I co z tego będę miał ? - Spytał i wystawił mi język.
- Kopa w tyłek - Śmiałam się z niego.
- To nie zejdę.- Wystawił mi język, a ja korzystając z jego nie uwagi zrzuciłam go z siebie. Luke z głośnym hukiem wylądował na ziemi. Po chwili zaczęłam przed nim uciekać przeskoczyłam na powieszonej na drzewie linie przez rzeczkę i trzymałam linę żeby nie mógł skoczyć. Luke był jednak sprytniejszy i wszedł na drzewo i skoczył obok mnie.
- I co powiesz ? - Powiedział chlapiąc mnie wodą z rzeki. Chlapnęłam mu centralnie w twarz i powiedziałam:
- A to.- Zaczęłam się śmiać.
