czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 3

Hej , sorki za długą nie obecność, ale nie miałam za dużo czasu jeszcze byłam na wyjeździe. Oto 3 część mam nadzieję że wam się spodoba :)) Polecam do tego tą piosenkę: https://www.youtube.com/watch?v=7TSSfl5zGiA



Po rozpakowaniu rzeczy wyszłam  z Lukiem na dwór. Poszliśmy w miejsce, które odkryliśmy....przypadkiem? Rok temu wygłupiając się z Lukiem wepchnęłam go w krzaki i zauważyliśmy że za nimi jest takie jakby przejście. Przeszliśmy przez nie i kawałek przez lasek i zobaczyliśmy taką rzeczkę i bardzo stary domek na drzewie. Odnowiliśmy go, daliśmy tam nawet swoje rzeczy, zamek żebyśmy tylko my mogli tam wejść i okna żeby nikt nie przeszedł przez pustkę nasz domek wyglądał tak :

Luke wyciągnął swój kluczyk i weszliśmy do środka. 
- Boże, ale tu dawno nie byłam. Co to ?- Spytałam wchodząc wyżej. Zobaczyłam pięknie nakryty stół, dwa krzesła i pełno świeczek, jeszcze nie zapalonych.
- Ta dam! - Krzyknął Luke'ie. - Dla najlepszej przyjaciółki pod słońcem.- Powiedział. Zrobiło mi się przykro, ponieważ myślałam że chodzi mu o coś więcej, ale nie dałam po sobie tego poznać. Przytuliłam go mocno.
- Nocujemy dziś tu ?- Spytałam, spaliśmy już tu kilka razy i o tym miejscu wiemy tylko my.
- Jasne. - Cmoknął mnie w policzek.- To chodź zakomunikujemy to rodzicom żeby spin nie było.
- Oki.- Zamknęliśmy domek i poszliśmy powiedzieć rodzicom że idziemy spać ,,pod namiot,, zgodzili się bez większego zainteresowania, a rodzice Luke ? Też , nie ukrywam iż bardzo mnie lubią. Wróciliśmy do domku odłożyliśmy na bok namiot, koc, poduszki  i dwa śpiwory. Poszliśmy na górę i zjedliśmy...pizzę ? Kreatywnie haha. Cały Luke.
- Co robimy ? - Spytał Luke'ie
- Nie wiem. - Zaczęłam się śmiać i pchnęłam chłopaka na materac. Zaczęliśmy się wygłupiać i bić poduszkami w skutek czego jedna pękła. Usiadłam na jego umięśnionym brzuchu i zaczęłam go łaskotać. Po chwili on przewrócił się na mnie i zaczął się śmiać. 
- Zejdź ze mnie grubasie. - Śmiałam się z niego. 
- I co z tego będę miał ? - Spytał i wystawił mi język.
- Kopa w tyłek - Śmiałam się z niego.
- To nie zejdę.- Wystawił mi język, a ja korzystając z jego nie uwagi zrzuciłam go z siebie. Luke z głośnym  hukiem wylądował na ziemi. Po chwili zaczęłam przed nim uciekać przeskoczyłam na powieszonej na drzewie linie przez rzeczkę i trzymałam linę żeby nie mógł skoczyć. Luke był jednak sprytniejszy i wszedł na drzewo i skoczył obok mnie. 
- I co powiesz ? - Powiedział chlapiąc mnie wodą z rzeki. Chlapnęłam mu centralnie w twarz i powiedziałam:
- A to.- Zaczęłam się śmiać.

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 2

Obudziłam się o 4.00 ubrałam się w czarne rurki i beżową koronkową bluzkę do pępka i beżowe szpilki wzięłam walizkę i wyszłam przed dom czekając na mamę.
- Dobrze wyglądam ? - Spytała mama wychodząc z domu.
- Tak. Dla taty się stroisz? - Roześmiałam się wiedząc że to prawda.
- Tak trochę.... - Powiedziała i w tym samym momencie podjechała taksówka. Uśmiechnęłam się tylko, miły taksówkarz spakował nasze torby. Dojechałyśmy na lotnisko przeszłyśmy przez odprawę i wsiadłyśmy do samolotu. Tata się postarał leciałyśmy pierwszą klasą. W połowie drogi dostałam sms'a od Luke'a ,,Hej Mała i jak podróż ? xoxo ,, jejuś, ale on kochany odpisałam ,,Hej, a oki nie mogę się doczekać<3 ,, odpisał ,, ja też widzimy się na lotnisku ;** papapa ,, i ja ,,papapa :* ,,  potem zasnęłam. obudziłam się przy lądowaniu. Wyszłyśmy z samolotu, gdzie było mnóstwo ludzi , tłumy aż. Po chwili zobaczyłam tą znajomą brązową czuprynę. Po chwili zobaczyłam jego słodkie dołeczki i ten uśmiech. Puściłam torby i rzuciłam się biegiem w jego stronę. Bożę, ale on wysoki przy mnie on ma 180cm ja zaledwie 160cm, skoczyłam mu w ramiona a ten obkręcił mnie kilka razy wokół siebie i mocno przytulił całując w policzek.
- Jejku mała jak ja cię dawno nie widziałem.- Tulił mnie cały czas.
- Ja ciebie też tęskniłam.- mówiłam mając łzy w oczach. Podeszła mama i mój tata a Luke'ie  wziął moje torby tata odebrał torby od mamy.
- Daniel miło cię znów zobaczyć. - Powiedziała moja mama.
- Ciebie też Adrianno. - Uśmiechnął się do niej. Boże jacy oni słodcy. Luke'ie przytulił mnie od tyłu i wyszeptał mi do ucha:
- Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo za tobą tęskniłem. Każda chwila bez ciebie jest dla mnie stracona.
- Też tęskniłam i to strasznie. - Wtuliłam się w jego cieplutki tors.
- To co jedziemy ? - Spytał mój tata.
- Tak. - Powiedzieliśmy chórkiem.
Całą drogę do willi taty rozmawiałam z Lukiem.
- Pomóc ci się rozpakować ? - Spytał Luke gdy byliśmy pod willą taty.
- Jasne. - Dałam mu buzi w policzek, przez co zrobił się cały czerwony. - Dziękuję. - Powiedziałam jak wniósł do mojego pokoju torby. Po chwili rzucił się na łóżko rzuciłam się obok niego i zaczęłam go łaskotać. Położył się na mnie nagle przestaliśmy się śmiać i zaczęliśmy patrzyć sobie w oczy. Kiedy nagle znów wybuchliśmy śmiechem. Tak zakochałam się, ale on ma mnie chyba tylko za przyjaciółkę. Usiedliśmy przy moich 2 gigantycznych torbach na podłodze i zaczęło się rozpakowywanie. Po chwili Luke zaczął się głośno śmiać wyciągając moje czerwone stringi z torby.
- Nie grzecznie się bawimy , co ? - Zaczął się śmiać jeszcze bardziej. Rzuciłam się na niego żeby mu je zabrać. - Dasz buziaka oddam. - Wtedy uznałam że skorzystam z sytuacji, ale wystraszona cmoknęłam go tylko w polik i zabrałam moje stringi i wystawiłam mu język.- Wiesz tu jest tego więcej wyszczerzył się a ja wyrwałam mu torebkę z bielizną z rąk.
- Głupek.- Śmiałam się.
- Ale twój. - Poruszył brwiami w górę i w dół.
- No mój. - Wtuliłam się w niego.